O co chodzi z tym glutenem?

© Herman Saksono_Foter.com_CC BY-NC-ND

Wiele osób pyta mnie czy gluten rzeczywiście szkodzi, czy rezygnacja ze zbóż glutenowych (pszenicy, jęczmienia, żyta i orkiszu) poprawi zdrowie lub samopoczucie. Odpowiadam, że zawsze warto spróbować i zobaczyć jakie będą efekty po kilku tygodniach diety. Niektórym osobom po odstawieniu glutenu mijają dolegliwości spoza układu pokarmowego, których nigdy byśmy nie powiązali z dietą. Nagle wyciszają się migreny, bolesne miesiączki, poprawia się stan skóry, mamy więcej energii albo lepiej śpimy.

Poniżej znajdziecie wywiad z prof. Ewą Stachowską z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, który w przystępnym sposób wyjaśnia to zagadnienie. Wywiad ukazał się w cyfrowym wydaniu magazynu Elle.

Elle: Zdania lekarzy i dietetyków o diecie bezglutenowej są podzielone. Kto ma racje?
PROF. EWA STACHOWSKA: To temat rzeka. Są naukowo potwierdzone dowody na to, że gluten, który jest kompleksem białek obecnych w nasionach zbóż, takich jak: pszenica, żyto, jęczmień, owies czy orkisz, może szkodzić człowiekowi. Sieje on ogromne spustoszenie w organizmie osób z celiakią, czyli uwarunkowaną genetycznie nietolerancją glutenu, oraz z alergią na gluten. To choroby, które potwierdza się za pomocą badania krwi na obecność przeciwciał i podwyższone stężenie IgE. W przypadku celiakii także badania błony śluzowej jelita cienkiego – zanik kosmków jelitowych. Dobra wiadomość: wynik dodatni zdarza się bardzo rzadko – u jednej na kilkaset osób. Zła: negatywny wynik nie zawsze daje zielone światło dla diety zawierającej gluten. Sukcesywnie rośnie liczba pacjentów, którzy nie mają celiakii ani uczulenia na gluten, ale… cierpią na dolegliwość, którą medycyna dopiero odkrywa. Nazwano ja nieceliakalną nadwrażliwością na gluten – NCGS.I…Szacuje się, że dotyczy ona nawet co szóstego dorosłego mieszkańca Europy. Sześć razy częściej kobiet. I może ujawnić się w każdym wieku. W Wielkiej Brytanii nieceliakalna nadwrażliwość na gluten została opisana i uznana za chorobę już w latach 80. XX wieku. Rośnie liczba krajów, w których medycyna akademicka w pośpiechu przyznaje jej prawo istnienia. W Polsce nadal wielu lekarzy bagatelizuje NCGS, ponieważ nie potwierdza się jej za pomocą badań diagnostycznych, lecz jedynie na podstawie zgłaszanych przez pacjenta objawów.

Jem pszenne bułki, makarony i ciasta i źle się czuję. Podejrzewam, że gluten mi nie służy. Kiedy mówię o tym lekarzowi, wymownie puka się w głowę. Dalej drążyć temat?
Tak. Jest już sporo dowodów na to, że przy nieceliakalnej nadwrażliwości na gluten to białko nie tylko zaburza pracę układu pokarmowego. Jest odpowiedzialne za bóle brzucha, wzdęcia, zaparcia, biegunki, wymioty, zgagę. Niszczy florę bakteryjną jelit. Może też być powodem nadwagi lub niedowagi. Bardzo często skutkiem nietolerancji glutenu są pogorszenie samopoczucia, zmęczenie, bóle głowy, bezsenność, kłopoty z koncentracją, depresja, a nawet autyzm i schizofrenia. Na liście dolegliwości z nią związanych są również mrowienie i drętwienie nóg, bóle stawów, mieśni, wysypka, astma, zaburzenia miesiączkowania, niepłodność, osteoporoza.

Brzmi groźnie.
Na tym nie koniec. Jest coraz więcej badań, które zmierzają w kierunku powiązania nadwrażliwości na gluten zwystąpieniem choroby Hashimoto, cukrzycy typu 1, reumatoidalnym zapaleniem stawów.

Skąd bierze się aż tyle problemów?
Prawdopodobnie przy tej dolegliwości gluten przyczynia się do zmiany prawidłowej struktury flory jelitowej i rozszczelnia jelita, co powoduje, że do krwiobiegu przedostają się niepożądane substancje, na które natychmiast reaguje nasz układ odpornościowy. Po pierwsze, zmniejsza powierzchnie chłonną jelita, a taka sytuacja oznacza mniejsze wchłanianie różnego rodzaju składników odżywczych. Po drugie, produkuje przeciwciała, które mają zwalczyć intruzów. Niestety, zdarza się, że mają one podobną budowę do elementów komórek naszego ciała (np. komórek tarczycy czy trzustki), układ odpornościowy myli się i również atakuje własne komórki. Stąd teorie, które mówią, że gluten odpowiada np. za problemy z chorobami autoimmunologicznymi.

Mam wrażenie, że obecnie więcej osób narzeka na złe samopoczucie po spożyciu glutenu niż jeszcze kilka lat temu. A może po prostu ulegamy modzie na dietę bezglutenową?
Raczej nie. Naukowcy wysnuli hipotezę, że układ immunologiczny niektórych osób nie jest gotowy na tak dużą ilość glutenu, jaką mamy dziś w diecie. Jemy sporo pszenicy, której ziarna – na skutek licznych modyfikacji genetycznych po to, żeby szybciej rosły i dawały więcej plonów oraz były odporniejsze na choroby i suszę – zawierają znacznie więcej glutenu niż kilkanaście lat temu. Produkty ze zbóż z glutenem są podstawą codziennego menu większości z nas. Rano: płatki, później słodka bułeczka, na obiad makaron, wieczorem kanapka. Sporo glutenu zawierają też inne produkty. Gluten jest w wędlinach, wyrobach mlecznych, a nawet w mrożonych warzywach. Zawierają go barwniki spożywcze, glutaminian sodu. Ponadto jemy żywność wysoko przetworzoną, będącą potężnym źródłem wielu dodatków o działaniu alergizującym.

Czy to prawda, że nieceliakalna nadwrażliwość na gluten może rozwinąć się pod wpływem stresu lub antybiotykoterapii?
Tak. Ponadto gluten mógł stać się naszym wrogiem na skutek nadużywania dostępnych bez recepty niesteroidowych leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych czy leków na zgagę, które obniżają pH soku żołądkowego, co upośledza trawienie białek. Problemy z nietolerancją białek zawartych w zbożach wynikają też ze sposobu, w jaki się je uprawia – ze stosowania olbrzymiej ilości środków chwastobójczych, które nie są obojętne dla naszego zdrowia.

Postanawiam zadbać o swoje zdrowie i dobre samopoczucie. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Od czego zacząć?
Trzeba zgłosić się do gastroenterologa. Samodzielne diagnozowanie się w kierunku nieceliakalnej nadwrażliwości na gluten może powodować, że przypiszemy jej objawy, które świadczą o innym poważnym schorzeniu. Gastroenterolog powinien zrobić nam testy alergiczne w dwóch klasach: IgG i IgA. W ubiegłym roku zostały opracowane schematy diagnostyczne, pomocne w wykrywaniu NCGS. Przyjęta metoda zakłada, że na początek należy wykluczyć celiakię i alergię na gluten. Następnie wprowadza się dietę bezglutenową – jeśli niczego nie zmieni, należy szukać przyczyny gdzieś indziej. Jeżeli jednak samopoczucie pacjenta w czasie stosowania diety bezglutenowej się poprawi, przez kilka następnych tygodni należy podawać mu naprzemiennie placebo lub gluten i obserwować jego organizm. Kto czuje się lepiej, gdy unika glutenu, powinien wyłączyć go z diety.

Sama dieta wystarczy, by odzyskać zdrowie i dobre samopoczucie?
W zasadzie tak. Pamiętajmy jednak, że dieta bezglutenowa jest trudna. Produkty bez glutenu nie zawsze są złotym środkiem na dobre samopoczucie. Czytajmy etykiety, szukajmy produktów o konkretnej zawartości składników mineralnych i wartości odżywczej. Wybierajmy jak najmniej przetworzone jedzenie. Włączmy do codziennej diety warzywa zielone, bogate w błonnik i witaminy z grupy B. Osoby na diecie bezglutenowej często cierpią na ich niedobór. Pomyślmy o probiotykach, które poprawią jakość flory bakteryjnej. Pijmy napar z siemienia lnianego i prawoślazu. I pamiętajmy: stosowanie restrykcyjnej diety bezglutenowej przez ludzi zdrowych nie ma uzasadnienia medycznego. Produkty bezglutenowe nie są tanie, nie musimy niepotrzebnie pogarszać kondycji finansowej swojej rodziny.

© Herman Saksono/Foter.com/CC BY-NC-NDZdjęcie: © Herman Saksono/Foter.com/CC BY-NC-ND.

 

Bądź Społecznościowy, podziel się tym postem!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZAPISZ SIĘ NA WIZYTĘ